„Sumując, należy uznać za błędne stwierdzenie, że istnienie prasy, radia i filmu usprawiedliwione jest przez konieczność dobrego informowania społeczeństwa. Jeśli myśli się wyłącznie o faktach i sensacjach, stwierdzenie to ma jeszcze jakąś podstawę, ale na poziomie refleksji okazuje się zupełnie nieprawdziwe. […] można tu przywołać zdanie Henry’ego Jamesa określające dziennikarstwo jako »krytykę pewnego zdarzenia w momencie jego stawania się« […].”

Polska energetyka w roku 2040 – czyli spójrzmy z szerokiej perspektywy

Dlaczego właśnie te konkretne słowa z książki „Idee mają konsekwencje” Richarda Weavera nasunęły mi się w kontekście panelu energetycznego? Ponieważ słuchanie gospodarza – Marcina Roszkowskiego (Instytut Jagielloński) – oraz gości – Artura Zawiszy (Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego) i Michała Dominiaka (Idea Energy) – to była czysta przyjemność. A jednocześnie – cudowne odstępstwo od „głębi” przekazu, z którym przeciętny Polak styka się na co dzień w mediach; przekazu niemal zupełnie pozbawionego refleksji.

„Krytyka pewnego zdarzenia w momencie jego stawania się” – czyż to nie piękne sformułowanie? I z całą pewnością coś jest na rzeczy. Niestety, jak pisał Kapuściński, procesowi przyspieszenia informacji towarzyszy zjawisko jej spłycenia. Problem w tym, że pewnych spraw nie da się przedstawić w szybki i prosty sposób. Niektóre kwestie wymagają przyjęcia zupełnie innej – szerokiej perspektywy. Polityka energetyczna państwa jest jedną z nich.

– Co nas czeka w 2040 roku? – zapytał Marcin Roszkowski. Zdaniem Michała Dominika warto wykorzystać zasoby, jakie polska posiada – węgiel kamienny – z samego tylko powodu, że postęp technologiczny zmienia warunki gry. Dziś się opłaca, ale kto wie, co przyniesie przyszłość za 20-30 lat. Gospodarz panelu zauważył, że korzystanie z węgla kamiennego nie jest taką prostą sprawą, bo nad Polską „wisi” Komisja Europejska i walka z emisją CO2. Zdaniem Artura Zawiszy cel na rok 2040 to pełna suwerenność energetyczna Polski. Nic nie stoi na przeszkodzie, by dominowała  polska własność – w dodatku prywatna. Ważne jest podejmowanie takich działań, by powstający projekt tzw. Międzymorza służył wzmocnieniu naszej niezależności energetycznej.

W tej dyskusji przewinęło się kilka wątków, ale warto zwrócić szczególną uwagę na perspektywę właśnie – szerokie spojrzenie na arcyważną dla Polski kwestię. W dodatku możemy mówić o dwóch „wymiarach” tej perspektywy. Czas jest jednym z nich, natomiast drugim jest przestrzeń, choć lepszym słowem byłoby „otoczenie”.

Państwo – terytorialny system społeczny

Czym jest państwo? Jest systemem w ujęciu teorii systemów. A konkretnie – terytorialnym systemem społecznym. Taką koncepcję przed laty zaproponował prof. Zbyszko Chojnicki, który jest uważany za twórcę ilościowej poznańskiej szkoły geograficznej. Na czym polega koncepcja terytorialnego systemu społecznego? Po kolei.

Po pierwsze: „System w znaczeniu realnym można określić wstępnie jako obiekt konkretny lub materialny (rzecz) złożony z innych konkretnych obiektów stanowiących jego składniki (części), które są tak powiązane ze sobą, że tworzą całość wyodrębnioną z otoczenia” (za: „Koncepcja terytorialnego systemu społecznego”). W dużym uproszczeniu – skomplikowana całość. Osobiście lubię mawiać, że system to więcej niż suma jego elementów.

Po drugie: „Minimalna charakterystyka systemu wymaga według M. Bungego określenia trzech aspektów systemu: 1) składu, 2) otoczenia i 3) struktury. Skład danego systemu jest zbiorem jego części lub składników, otoczenie systemu jest zbiorem obiektów nie stanowiących jego składników, z którymi jednak jest powiązany, a struktura jest zbiorem relacji realnych, a szczególnie powiązań jakie zachodzą między składnikami systemu oraz między nimi a otoczeniem” (za: „Koncepcja terytorialnego systemu społecznego”).

Po trzecie wreszcie: „Wstępnie można określić terytorialny system społeczny jako system społeczny, w którym zbiorowość ludzi trwale zajmuje, zagospodarowuje i kontroluje wyodrębniony obszar powierzchni ziemi czyli terytorium (za: „Koncepcja terytorialnego systemu społecznego”).

Z powyższego wynika parę bardzo istotnych kwestii. Pierwszą z nich jest fakt, że w skład terytorialnego systemu społecznego wchodzą dwie warstwy, czyli poziomy systemowe, obiektów: (1) warstwa społeczna stanowiąca zbiorowość ludzi; (2) warstwa podłoża materialnego wyodrębniona w postaci terytorium. Tak – terytorium jest fundamentalnym, dosłownie i w przenośni, składnikiem terytorialnego systemu społecznego, jakim jest państwo. Jak mawiają, prawdziwa polityka rozpoczyna się od mapy.

Drugą istotną kwestią jest zewnętrzne otoczenie terytorialnego systemu społecznego. „W aspekcie zewnętrznym otoczenie odnosi się do terytorialnego systemu społecznego jako całości i stanowi zbiór innych terytorialnych systemów społecznych tego samego rzędu lub poziomu, z którymi dany system jest powiązany wzajemnymi oddziaływaniami. Zakłada to pewien stopień otwartości systemu zarówno o charakterze aktualnym, jak i potencjalnym” (za: „Koncepcja terytorialnego systemu społecznego”).

Nie wiem, czy uczestnicy i gospodarz panelu energetycznego mieli kiedykolwiek styczność z  koncepcją terytorialnego systemu społecznego, ale cieszę się, że poruszyli kluczowe kwestie, które z niej wynikają. Kwestia Międzymorza dotyczy tego właśnie – roli naszego terytorium oraz otoczenia naszego państwa. Którym to otoczeniem są nie tylko inne państwa, ale również byty wyższych (innych?) rzędów – takie jak Komisja Europejska. Nawiasem mówiąc, rozważania na temat przyszłości polskiej energetyki muszą uwzględniać kwestię kierunku, w jakim zmierza Unia Europejska. To wciąż „tylko” instytucje ponadnarodowe czy już superpaństwo?

Polska energetyka – papierowy tygrys czy wschodząca gwiazda?

Tak brzmiał tytuł panelu energetycznego I Kongresu Patriotyzmu Ekonomicznego. Jaka jest odpowiedź na to pytanie? Na pewno zadowoliłaby Sokratesa, bo wiemy przede wszystkim to, że nie wiemy. I… nie ma w tym nic dziwnego. Cały Kongres Patriotyzmu Ekonomicznego to w dużej mierze punkt wyjścia do refleksji. To pytania. To wątpliwości. To inspirujące myśli, które – jak to z inspirującymi myślami bywa – budzą kolejne myśli. I właśnie za to jestem uczestnikom panelu i gospodarzowi najbardziej wdzięczny – że dali nam wszystkim do myślenia.

Osobiście martwi mnie to, że przyszłość zależy nie tylko do nas samych. „Otoczenie” naszego państwa nie śpi. Pytanie, co zrobić, żeby „otoczenie” nie zdominowało Polski. Zgadzam się z Arturem Zawiszą, że niezależność energetyczna Polski powinna stanowić nasz cel na przyszłość (oby szybciej niż w 2040 roku). Zgadzam się też z Michałem Dominiakiem, że należy korzystać z zasobów, które mamy, póki są zasobami, a jednocześnie – inwestować nowe technologie (Polak potrafi, więc kto wie, może dokonamy jakiegoś przełomowego odkrycia na tym polu?). Zgadzam się również z Marcinem Roszkowskim, że „wisi” nad nami Komisja Europejska.

System – skomplikowana całość. Udanej refleksji życzę.