Podobno omne principium difficile est (z łac. każdy początek jest trudny). Najwyraźniej zwrot „trudny początek” nie istnieje w słowniku organizatorów I Kongresu Patriotyzmu Ekonomicznego. Gdybym nie wiedział, że to pierwsza edycja tego wydarzenia, nie uwierzyłbym. Maciej Gnyszka ma rację – udało się stworzyć nową jakość, jeśli chodzi o tego typu eventy. Warto było postawić na praktyków, przedsiębiorców, a nie na urzędników i polityków.

Społeczna gra zespołowa

Dr Joanna Szalacha-Jarmużek, opiekun merytoryczny Kongresu i współtwórca Polskiego Śladu, powiedziała na otwarcie, że patriotyzm ekonomiczny to taka społeczna gra zespołowa. Te słowa wryły mi się głęboko w pamięć. Świetnie oddają sens idei patriotyzmu ekonomicznego. Ale nie tylko.

Następnego dnia po Kongresie, w dniu Narodowego Święta Niepodległości, naszła mnie taka refleksja, że pojęcie „gra zespołowa” idealnie opisuje sam Kongres. Wspólny wysiłek wielu osób złożył się na wspaniałe wydarzenie. Sponsorzy i Partnerzy wyposażyli organizatorów w narzędzia, organizatorzy zadbali o to, by „zawodnicy” mieli „na boisku” idealne warunki „do gry”, a „kibice” – wszystko na wyciągnięcie ręki.

Tak, wiem, że to nieco naciągany obraz, ale nieźle oddaje to, do czego zmierzam – że każda gra zespołowa to skomplikowana całość, na którą składa się wiele elementów. Patriotyzm ekonomiczny nie stanowi tu wyjątku.

Z jednej strony różne branże, które tworzą gospodarkę. Z drugiej – kwestia decyzji podejmowanych przez konsumentów. Z trzeciej – warunki, które polskim przedsiębiorcom serwują politycy i urzędnicy (zdaniem wielu panelistów to największy problem).

Dr Joanna Szalacha-Jarmużek na zakończenie Kongresu powiedziała, że przed nami jeszcze wiele do zrobienia. To prawda. Ale po I Kongresie Patriotyzmu Ekonomicznego nie mam wątpliwości, że społeczna gra zespołowa może zakończyć się triumfem. Bo „zawodników” mamy z potencjałem godnym Roberta Lewandowskiego. A kto przed laty w ogóle marzył, że polski napastnik stanie się jednym z najlepszych na świecie?

Na scenie i w kuluarach

I Kongres Patriotyzmu Ekonomicznego zakończył się podwójnym sukcesem. Z jednej strony część oficjalna stała na niezwykle wysokim poziomie merytorycznym (aż 8 paneli tematycznych). Przyjemnie słuchało się panelistów, którzy dzielili się wiedzą, jakiej nie da się nauczyć z książek. Praktyka naprawdę czyni mistrza.

Wydaje mi się, że najcenniejsze jest to, że każdy z panelistów przedstawiał własny punkt widzenia, a suma takich obrazów składa się na lepszy odbiór rzeczywistości. To jak z poszczególnymi warstwami nanoszonymi na mapę lub z poszczególnymi geosferami Ziemi. Litosfera, hydrosfera, atmosfera i biosfera przenikają się i oddziałują na siebie nawzajem, a jednocześnie tworzą skomplikowaną całość. Ale wróćmy do Kongresu.

Na czym polegał drugi sukces? Polegał na tym, że kuluary aż kipiały. Uczestnicy Kongresu nie marnowali ani chwili, bo przecież tyle wybitnych postaci w jednym miejscu to idealne środowisko do uprawiania networkingu. Mnie osobiście bardzo to cieszy, ponieważ idea, jak piękna by nie była, nie doczeka się realizacji sama z siebie. Potrzebuje ludzi – wartościowych ludzi – którzy rozumieją, że patriotyzm ekonomiczny to czyny, a nie słowa.

Co dalej?

Przede wszystkim musimy grać w tę grę. Na pewne sprawy nie mamy bezpośredniego wpływu (np. decyzje polityków), ale im bardziej urośniemy w siłę, tym bardziej słyszany będzie nasz głos. Róbmy zatem swoje, a przy okazji pokazujmy ludziom wokół, że patriotyzm ekonomiczny to nie są puste słowa.

Na dobry początek warto wspierać wartościowe inicjatywy i wydarzenia, takie jak I Kongres Patriotyzmu Ekonomicznego właśnie oraz bal patriotyczny Noc Wolności. Oczywiście patriotyzm nie kończy się na jednym dniu w roku. Dlatego warto współtworzyć projekty i inicjatywy, które działają na co dzień, takie jak Towarzystwa Biznesowe i Polski Ślad.

Piłkarska reprezentacja Polski dowiodła, że da się wygrać nawet z rywalem, który na papierze jest dużo mocniejszy. Trzeba tylko mieć świetnych graczy, a nade wszystko zespół. Zespół – oto nasz cel. Nasz wspólny cel.

P.S.

Na razie dzielę się tylko paroma luźnymi myślami. Być może mało uporządkowanymi, ale jak ktoś to pięknie ujął – najcenniejsze myśli budzą kolejne. A tak się składa, że I Kongres Patriotyzmu Ekonomicznego dostarczył takich myśli całe multum. Kolejnymi refleksjami podzielę się następnym razem. Postaram się, by były nieco bardziej uporządkowane.