„Dlaczego w Polsce wciąż mówimy o potencjale, a nie o wykorzystanym potencjale?” – zapytał retorycznie Michał Kot z PGE Systems. Czy innowacja sama w sobie jest wartością? A wspaniały produkt, którego nie zdołamy sprzedać? I co nam po start-upach, którym się naprawdę udało, jeśli przy pierwszej nadarzającej się okazji przejdą w ręce wielkich pokroju „gógla” lub „fejsa”? W trakcie panelu informatycznego I Kongresu Patriotyzmu Ekonomicznego poruszono te i wiele innych ważnych kwestii, które rzucają światło nie tylko na polską branżę IT.

 

Silną informatyką Polska stoi?

Z całą pewnością Polacy mają i wielki potencjał, i wielki umiejętności na tym polu. Marcin Szołajski (KIO24 News, Szołajski Legal Group) zwrócił uwagę na fakt, że Polacy osiągają świetne wyniki w informatycznych międzynarodowych olimpiadach i konkursach. Robert Tarantowicz dodał, że w branży IT brakuje rąk do pracy. Co pokazuje, że branża mogłaby zatrudnić kolejne osoby. Ale jeśli nie ma kogo, rodzi to poważny problem. Trudno jest bowiem rozwijać się w takich warunkach.

Marcin Franczak (Convertiser) powiedział, że trudno jest mówić o sile w sytuacji, gdy jesteśmy głównie siłą roboczą dla dużych korporacji. Nie ma polskiej Doliny Krzemowej, jeśli jesteśmy przede wszystkim podwykonawcą. Inną kwestią jest to, że najpierw powinniśmy zacząć od definicji „Doliny Krzemowej”. Jak zauważył, w tej amerykańskiej działa kilkanaście tysięcy aniołów biznesu.

Marcin Szołajski podkreślił, że dużym i znaczącym ograniczeniem dla rozwoju polskiej branży IT jest polskie prawo. Trudno jest podbijać świat polską technologią, kiedy w pewnym sensie sami sobie rzucamy kłody pod nogi.

Michał Kot (PGE Systems) postawił bardzo ważne pytanie: Dlaczego w Polsce wciąż mówimy o potencjale, a nie o wykorzystanym potencjale? Co nam po innowacyjnych produktach, jeśli nie potrafimy ich sprzedać i podbijać nimi świat?

Gdzie ci liderzy, prawdziwi tacy… orły, sokoły, herosy?

Czy jesteśmy w stanie stworzyć własne „gógle” i „fejsbuki”? Zdaniem Michała Kota nie tylko jesteśmy w stanie, ale już to robiliśmy. Popatrzmy na polski komunikator – Gadu-Gadu – pojawił się kilka lat przed Skypem. Co stało na przeszkodzie, żeby aplikacja podbiła świat? Czy przypadkiem nie jest tak, że wielka, a może nawet ogromna szansa została zmarnowana?

Zdaniem Roberta Tarantowicza kluczową sprawą w tej branży jest osoba lidera. Nic nam po wybitnych ludziach i genialnej aplikacji, jeśli przy pierwszej okazji sprzedajemy pomysł wielkim. W grę wówczas co prawda wchodzą naprawdę duże pieniądze, ale co z aspiracjami? Czy przypadkiem nie jest tak, że genialny pomysł, jeśli dalej będziemy go rozwijać, w przyszłości przyniesie nam jeszcze większe korzyści? Bo dlaczego by nie celować w unicorna?

Robert Tarantowicz podzielił się własnymi doświadczeniami w tej kwestii. Buduje start-upa z branży fin-tech – ExChord – narzędzie, które pomaga zarządzać ryzykiem walutowym. Już miał propozycje sprzedania swego pomysłu i spółki. Uważa, że to nie tędy droga. Nigdy nie przestaniemy być podwykonawcą dla świata, jeśli nie będziemy wierzyć w siebie, w swój pomysł, w swój biznes. Właśnie dlatego kluczową rolę w biznesie, nie tylko w branży IT, odgrywa lider.

Kazachski sen o naftowej potędze, czyli historia z morałem

Od giełdowego debiutu Petrolinvestu minęło ponad 10 lat. Nadzieje były ogromne. Bo dlaczego Polska nie mogłaby stać się naftową potęgą, wydobywając ropę w Kazachstanie? Nie powiem, po ile chodziły akcji w momencie debiutu ani jaką szczytową wartość osiągnęły, nim trafiły tam, gdzie są obecnie.

Nie wiem, na ile w tym prawdy, ale w „kazachski sen o naftowej potędze” uwierzyły niektóre OFE – i „inwestowały” w to cudo „ku radości” polskich przyszłych emerytów (znając życie, nawet nie wiedzą, że „zrobili interes życia”). Wspominam o tym dlatego, by zwrócić uwagę, w jakim miejscu znajdują się OFE obecnie. Nawiasem mówiąc, wiele z tego wynika.

A gdyby w Kazachstanie znajdowały się największe złoża ropy na świecie? Czy to by coś zmieniało? Czy Polska stałaby się z dnia na dzień naftową potęgą? Czy może raczej stanęlibyśmy przed kolejnym problemem, jakim jest zamiana potencjału w potencjał wykorzystany? Bo czy np. Rosja patrzyłaby spokojnie na nowego gracza? Czy pozwoliłaby na swobodny transport ropy do Europy?
Szeroki kontekst. I geopolityka. Dlaczego o tym wspominam?

Uważam, że same genialne pomysły, innowacyjne aplikacje, nawet jeśli nie zabraknie nam liderów z prawdziwego zdarzenia, to wciąż za mało. Bez wsparcia państwa nasze pomysły w końcu nie tyle zostaną wystawione na pokusę sprzedania za gigantyczne wielkim pokroju „góglów” i „fejsów”, ile zmierzą się z wieloma problemami na poziomie starć między państwami. A dziś już chyba nikt nie ma wątpliwości, że wojna gospodarcza ma miejsce. Zawsze. Czasami starcia nie rzucają się w oczy, ale nie oznacza to, że ich nie ma.

Polska z całą pewnością ma potencjał, by w odróżnieniu od bajki o naftowej potędze, stać się potęga w branży IT. Skoro mamy wybitnych specjalistów, którym nie brakuje pomysłów, skoro mamy liderów (bo nawet jeśli nie każdy myśli jak Robert Tarantowicz, to liderzy mają to do siebie, że pociągają za sobą innych), to może już czas na stworzenie im takich możliwości, by podbijali świat, zostawiając Polskie Ślady na całym globie?

Jaka będzie przyszłość polskiej branży IT? A jak Tobie się wydaje?